niedziela, 3 marca 2013

Raz na scenie, raz na widowni.

Od mego ostatniego wpisu minęło sporo czasu. Ale tak to jest jak powrót na uczelnie wciąga dochodzą dodatkowe zajęcia poza uczelniane. Dużo spraw mało czasu. Ale chyba takie coś mnie bardziej mobilizuje, wykorzystuje wtedy każdą chwilę bardzo dokładnie.
Nie wiem czy pamiętacie jak wspominałam jakieś dwa miesiące temu, że zaczynam coś nowego i coś śpiewnego. Tak się składa, że wszytsko idzie tak jak trzeba. Dokładniej rzecz ujmując dołączyłam do Zespołu Estradowego Białoruskiej Pieśni Ludowej - Kalinka. Za sobą mam już kilka występów trema już mniejsza ale emocje ogromne. Wczoraj mieliśmy zaszczyt wystąpi na deskach Opery Białostockiej w ramach Gali XX Festiwalu Piosenki Białoruskiej. Powiem krótko coś wspaniałego. Sala wypełniona po brzegi. Stoisz śpiewasz, a na twarzach tych wszystkich ludzi widać uśmiech i zadowolenie. Ostatnie kroki, ukłon i słyszysz ten szum oklasków. Aż serce rośnie. Polecam każdemu.
Taka wizyta w operze jako uczestnik festiwalu, a nie widz pozwoliła również zajrzeć za kulisy. Z bliska można było zobaczyć dekoracje i całą scenę, tajne pomieszczenia i przejścia.
Wczoraj byłam na scenie, a dziś tą scenę mogłam podziwiać z widowni. Jako widz mogłam podziwiać operę Stanisława Moniuszki "Straszny dwór". Cóż mogę powiedzieć, to były cztery akty dźwiękowej rozkoszy. Te soprany, mezzosoprany, alty, tenory i basy, wprawiały w osłupienie i podziw. A orkiestra <3 dla mnie coś wspaniałego. Dodatkowo mogliśmy podziwiać tancerzy zespołu "Mazowsze".  Na koniec oklaskom nie było końca.
Enjoy

J.

wtorek, 19 lutego 2013

Comeback !!

Tak to był WIELKI POWRÓT. Trwał tylko niecałe 36 godzin. Co to było. Nic. Chwila moment i w domu. A tak serio to dużo za dużo. No ale cóż można poradzić gdy kierowcy w sumie nie znają  trasy i się gubią, a w Austrii psuje się jakaś mała cześć wycieraczki na którą czekasz 2 godziny, kolejne 3 naprawiają,  a na koniec okazuje się, że można było inaczej to zrobić. Miło bardzo. Ale nie ma co narzekać. Przynajmniej można było się wyspać. Tylko co jakieś dwie godziny trzeba było się przeciągnąć aby poczuć swój kręgosłup. Ale to też fajne ;)
Szkoda tylko, że tak fajny wyjazd tak szybko się skończył. Tu idealnie pasują słowa jednej z piosenek Anny Jantar "Nic nie może wiecznie trwać". Jednak w głowie pozostaną wspomnienia, wrażenia i widoki. A takie widoki to tylko w Alpach. Stoisz na górze i czujesz, że możesz wszystko. O tak po prostu. Zapominasz o codzienności, szarości i całej reszcie. Wspaniałe uczucie. Dodatkowo nagle jedziesz w dół i to całkiem szybko ;) Hamujesz, a taki piękny śnieg wzbija się do góry. Polecam każdemu, kto ma okazję niech jedzie i poczuje to co ja.
Także tyle w temacie alpejskich wzgórz Risoul. Mam nadzieję, że zobaczymy się za niedługo. Czas wracać w tą codzienność, która w sumie nie będzie może aż tak codzienna. Wystarczy tylko się postarać.
Dla zaciekawionych jeszcze kilka zdjęć.




kamuflaż to podstawa !!
lubię graffiti



aby łatwiej trafić są drogowskazy ;)

parking ;D



bo po co komu kurtka ;)
if You know what i mean

barmańsko !!

taras widokowy
<3



tak się bawiliśmy ;)






a było tak !!


tak niektórzy skakali ;)

Teraz pozdrawiam Was ciepło.



Enjoy

J.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Śniegu co nie miara !!

Pada śnieg, pada śnieg. 
Cały czas. 
All day, all night. 

Choć w sumie już jest troszkę lepiej. Przez ostatnie 24 godziny spadło ponad pół metra śniegu. Jest wesoło. Nigdy nie wyobrażałam sobie że można jeździć gdy śnieg sięga do połowy uda :) A jednak da się. I dodatkowo stwierdzam że moje mięśnie pracują, bo bolą. I jeździ mi się coraz lepiej. 
Obecnie mogę Was pozdrowić z nad partyjki pokera, z której już odpadłam, tak aktywnie grałam. 
A tu macie kilka zdjęć z dzisiejszego dnia, a co szaleństwo ogromne.

 

śnieg zawsze spoko <3

kanapka wieczoru 




żeby nie było, poker idzie ;)















A na koniec ja we własnej osobie. Na potwierdzenie mojej wyprawy :)

Enjoy

J.

niedziela, 10 lutego 2013

Bonjour !!


Sesja zakończona. Na razie pozytywnie. Jeszcze jeden wynik po weekendzie ale nie ma co o tym myśleć. Należy się cieszyć :) Mamy ferie. Myślę, że jak dotąd najlepsze w życiu. 
W piątek wystartowaliśmy ze znajomymi na Snow Show. Obecnie jesteśmy we Francji w Risoul. Podróż nam zajęła sporo czasu, całe 30 godzin ale było wesoło. Naprawdę autokar numer 4 był chyba najbardziej imprezowym :) 
Tu na miejscu widoki piękne, pogoda wspaniała. Delikatny mrozek śniegu dużo. Wyciągi działają jak trzeba, można szaleć na desce :) Dopiero jeden dzień dlatego nie mam zbyt wiele do opisywania, ale czekajcie z niecierpliwością na kolejne wpisy !!
A tu macie wspaniały widok z naszego okna :)




Enjoy

J.

czwartek, 24 stycznia 2013

Nocne melodie

Już jutro, tzn. już dziś. Choć na chwilę się oderwę. Choć na chwilę wrócę do domu. A tego mi właśnie potrzeba. Na krótko - to nic. Ważne, że tam.
Siedząć w nocy warto posłuchać czegoś przyjemnego. I tak macie tu piosenkę z filmu "Dear John". Cudowna, wspaniała, balsam dla duszy. Włączcie ją, a następnie włączcie drugi link który jest poniżej. I odpłyńcie tak jak ja odpływam słuchając tych dwóch melodii jednocześnie.






Enjoy

J.

wtorek, 22 stycznia 2013

Q. Tarantino

Kilka lat temu obejrzałam film "Kill Bill" zarówno część pierwszą, jak i drugą. Od jakiegoś czasu słychać w świecie mediów, że ma powstać część 3 tegoż filmu. Tak też mówi mi portal FILMWEB, co mnie niezmiernie cieszy, gdyż jestem ciekawa kontynuacji. Obecnie w kinach można obejrzeć inny film Tarantina. Mowa tu dokładnie o "Django".  Dziś udało mi się ten film obejrzeć na dużym ekranie. Powiem krótko polecam, ale nie każdemu. Dużo zabijania, krwi i strzelania. Ale te dialogi. Mogę tylko przyklasnąć. Czy wart jest Oscara, do którego jest nominowany ?? Nie mi to oceniać ale jest bardzo dobry.
Oczywiście sam reżyser również pojawia się w swoim dziele. Gdzieś, kiedyś czytała, słyszałam, że Tarantino lubi dobre wejścia/wyjścia. Tutaj udało mu się to bombowo ;)
Świetnie swoje role odegrali Christoph Waltz, Jamie Foxx i Samuel L. Jackson. Co do Leonarda DiCaprio mi on zawsze będzie się kojarzył z filmem Titanic, dlatego nic twórczego nie mogę tu stwierdzić.
Ale nie ukrywając najbardziej podobał mi się wóz z zębem na dachu. Obejrzycie będziecie wiedzieć o czym mówię ;)
 Zachęcam do wybrania się do kina, ale najpierw polecam oczywiście zwiastun: 




poniedziałek, 14 stycznia 2013

piątek, sobota, niedziela

Te trzy dni zwane najczęściej weekendem, minęły mi tym razem zadziwiająco szybko i aktywnie, jeżeli tak to mogę ująć. Ze względu na sylwester wg kalendarza Juliańskiego, nie obyło się bez świętowania. Nawet podwójnego. Cóż to były za tańce, hulańce i swawole. Miło było zobaczyć dawno niewidziane osoby, choć chwile z nimi porozmawiać lub wypić kawę [A, M, P naprawdę było mi miło przeogromnie Was zobaczyć]. Równie miło było założyć sukienkę oraz obcasy i przywitać chwilę wcześniej Nowy Rok w "egipskim klimacie". Tu ukłon do organizatorów M. i Ł. :*
Jako hit tegorocznego sylwestra mogę uznać bezapelacyjne tylko jedną piosenkę:




W tym roku udało mi się też wstąpić w szeregi wolontariuszy WOŚP. Fajnie jest tak komuś pomóc. A rozdawanie serduszek w szczególności mały dzieciom jest przewspaniałe. I to nic, że było przeraźliwie zimno. I tak dałyśmy radę.
A tu kilka zdjęć z tego wspaniałego WOŚP-owego dnia :)

serduszka gotowe




puszka z widokiem :)

WOŚP jest super :)))

Po tak szalonym weekendzie potrzebny był mi sen. 12 godzin sprawdziło się idealnie. Teraz pozostaje już tylko czekać sesji. Oby była łatwa i przyjemna.
Enjoy

J.