Jest tak jak w tytule postu. Nie lubię poniedziałków. One zawsze przychodzą zbyt szybko i ja nigdy nie jestem do nich w 100% przygotowana. I dzisiaj też tak było. Ale jak mówią: "Co było minęło." !
A teraz odchodząc od tematu niefajnych poniedziałków. Wraz z moją Współlokatorką mamy taki wspólny mały rytuał oglądania gazetek podrzuconych nam do skrzynki. To znaczy ona najczęściej je przegląda, a ja dowiaduje się o bardziej ciekawych ofertach. I tak oto, któregoś pięknego dnia znalazłyśmy w jednej takowej gazetce reklamę nowego piwa, które nas zaintrygowało.A dokładnie było to piwo "Lech - Shandy". Niestety żadna z nas nie miała ochoty wybrać się na wyprawę do sklepu, dlatego próba przetestowania nie powiodła się.
Aż do dzisiaj, kiedy to po ciężkim uczelnianym dniu wybrałam się do sklepu i idąc za swoją kobiecą intuicją, sięgnęłam po dwa wyżej wymienione piwa.
Po domowej konsumpcji możemy stwierdzić:
D: "Smaczne! Idealne na babskie wieczory."
J: "Nie czuć goryczki czuć lemoniadę. Jestem na tak!"
| Tyle zostało po naszym testowaniu. :) |
A tak na zakończenie, dzisiejszy ostatni białostocki promyk Słońca :)
Enjoy
J.
I like it;*
OdpowiedzUsuń