Te trzy dni zwane najczęściej weekendem, minęły mi tym razem zadziwiająco szybko i aktywnie, jeżeli tak to mogę ująć. Ze względu na sylwester wg kalendarza Juliańskiego, nie obyło się bez świętowania. Nawet podwójnego. Cóż to były za tańce, hulańce i swawole. Miło było zobaczyć dawno niewidziane osoby, choć chwile z nimi porozmawiać lub wypić kawę [A, M, P naprawdę było mi miło przeogromnie Was zobaczyć]. Równie miło było założyć sukienkę oraz obcasy i przywitać chwilę wcześniej Nowy Rok w "egipskim klimacie". Tu ukłon do organizatorów M. i Ł. :*
Jako hit tegorocznego sylwestra mogę uznać bezapelacyjne tylko jedną piosenkę:
Jako hit tegorocznego sylwestra mogę uznać bezapelacyjne tylko jedną piosenkę:
W tym roku udało mi się też wstąpić w szeregi wolontariuszy WOŚP. Fajnie jest tak komuś pomóc. A rozdawanie serduszek w szczególności mały dzieciom jest przewspaniałe. I to nic, że było przeraźliwie zimno. I tak dałyśmy radę.
A tu kilka zdjęć z tego wspaniałego WOŚP-owego dnia :)
A tu kilka zdjęć z tego wspaniałego WOŚP-owego dnia :)
| serduszka gotowe |
![]() |
| puszka z widokiem :) |
| WOŚP jest super :))) |
Po tak szalonym weekendzie potrzebny był mi sen. 12 godzin sprawdziło się idealnie. Teraz pozostaje już tylko czekać sesji. Oby była łatwa i przyjemna.
Enjoy
J.

Będzie :*
OdpowiedzUsuńAJ