Tak nastała jak wielce wyczekiwana sobota. W końcu. Po tych pięciu męczących dniach. Można było się wyspać, nawet udało mi się obejrzeć jeden film. Ale za to jaki.
"Strasznie głośno, niesamowicie blisko ."
Po prostu cudowny. Wspaniały. Prawdziwy. Ja ,jak na idealną płaczkę
filmową przystało, popłakałam sobie równo. A o filmie cóż mogę
powiedzieć. Hmmm... Nie chcę Was jakoś od razu do niego nastawiać, może
niektórych zniechęcać, bo może nie lubią takich filmów. Polecam go
obejrzeć i wtedy wydać swoją własną opinie. Na pewno wzbudzi w Was
jakieś emocje :)
Tu dla zainteresowanych zwiastun:
Tu dla zainteresowanych zwiastun:
A teraz coś z życia codziennego. Wiadomo jak to studenci czasami muszą wyjść do sklepu aby uzupełnić zapasy żywności. I tak akurat było w moim przypadku. Wybrałam się z D. na zakupy. I stwierdzam, że nie można mnie wpuszczać do sklepu. Bo jak zobaczyłam na półkach sklepowych napój jogurtowy z Łowicza z postaciami z bajki "Fineasz i Ferb" to nie mogłam odejść od półki. I tak w mojej lodówce znalazły się trzy takie jogurty, bo przecież musiałam mieć wszystkie postaci. Mam nadzieję, że wiecie co to za bajka. I nie wyjdzie na to, że tylko ja się tym tak cieszę :) Ja ją uwielbiam i oglądam mimo, że to już nie ten wiek na bajki. Ale w sumie zawsze jesteśmy dziećmi naszych rodziców, dlatego mogę sobie pozwolić.
| Ferb, Fineasz i Dundersztyc |
| W przechyle ;) Chłopaczki i Pepe Pan Dziobak |
| I oczywiście płęć piękna bajki: Fretka i Izabela |
Enjoy
J.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz