Niby nie jestem wielkim kibicem piłki nożnej. W sumie to jestem nawet zerowym kibicem. Ale jak tylko usłyszałam za ścianą u sąsiadów okrzyk "Goooooooooool!". Zebrałam się w trzy minuty i jeszcze szybciej dotarłam do białostockiej "Strefy kibica", aby razem z tłumem przeżywać mecz Polska : Grecja. Mecz pełen emocji i szaleństwa. Nigdy w życiu chyba się tak nie cieszyłam jak w momencie gdy Przemysław Tytoń obronił karnego. Mój krzyk był nie do opisania. Mecz zakończył się remisem, co nie jest najgorszym wynikiem. Teraz czekam na kolejny mecz zatapiając w notatkach niezbędnych do nauki do kolejnego egzaminu.
A tu coś do pobudzenia piłkarskich emocji, czyżby:
Enjoy
J.
to tak jak ja! :)
OdpowiedzUsuńK