środa, 2 lipca 2014

Za wielką wodą, nad wielką wodą.


Odległość w zależności od kraju to pojęcie względne. Drogi to też pojęcie względne. Pokonać w Polsce 1792 km jest dość ciężko. No bo w sumie z północy na południe z najbardziej wysuniętych punktów na mapie jest około 850 km czyli trzeba byłoby wrócić tą samą drogą. A komu chciałoby się tą droga wracać, bo jak każdy wie drogi to nie jest nasza mocna strona. Ale tu nie o drogi chodzi tylko o wielką wodę.

Wielką wodę zwaną Niagarą. O kurczaki faktycznie jest wielka, ogromna, przeogromna. Brakuje mi słów w mym słowniku aby nadać odpowiedni majestat temu miejscu. W mojej małej blond główce nie może się jakoś zmieścić fakt że tej wody jest taka masa. Na prawdę siły natury są nie do ogarnięcia. 

Frajda nad Niagarą jest niesamowita. Na co dzień gdy zaczyna kropić deszcz to chyba każdy tak ma, że odruchowo zakrywa głowę albo chowa się pod jakiś daszek. A tu człowiek płaci 17$ aby zmoknąć pod kaskadą wody spływającej z Niagary. Cały stateczek pełen niebieskich ludków. Co ja Wam to będę opisywać zdjęcia przedstawią to lepiej.



Nabieramy sił przed Niagarą




Jesteśmy !!


Z jednej strony.



Widok na środku.


I z drugiej strony.


Statek pełen niebieskich ludzików.

         

Don't look down !! 


Ja i Abstrawear nad Niagarą




Pyszne Amerykańskie Hambuksy [awokado i bekon <3 ] albo jak kto woli "pankejksy" z syropem klonowym do tego jajeczniczka z ziemniaczkami. A do tego obsługa jak z nieba. A no i lemoniada najlepsza na świecie cytrynka lub truskawka. Mnami !!


        

Wracamy !! Ja kierowca rajdowca. Jakieś 150 mil za mną. Matylda Przemytniczka to znaczy Podróżniczka była razem z nami.
Panu A. dziękujemy za udostępnienie kilku ujęć ze swego aparatu :)

Do zobaczenia niedługo !!

Enjoy

J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz