Jakieś 48 postów temu, czyli ponad 365 dni temu napisałam taki listopadowy post. To i dziś wypadałoby w końcu odświeżyć bloga i coś tu naskrobać wirtualnym piórem.
Listopad jak co roku przyszedł szybko. Nawet nie wiem kiedy skończył się październik. Minęły dwa długie weekendy tak jakoś niezauważenie. Zdecydowanie za szybko. Za dużo spraw, za mało czasu.
Listopad jak co roku przyszedł szybko. Nawet nie wiem kiedy skończył się październik. Minęły dwa długie weekendy tak jakoś niezauważenie. Zdecydowanie za szybko. Za dużo spraw, za mało czasu.
Ale razem z listopadem przyszły zmiany i nowości. Po miesiącu wyczekiwania, żywienia się głownie kanapkami i zupkami, doczekałam się kuchni. Wspaniałej delikatnej białej kuchni, ze swoją własną prywatną tablicą. Nie wiedziałam, że tak można tęsknić za gotowaniem. Poniżej kilka zdjęć i może w tym miesiącu będę bardziej pisząca.
Rower mały, rower duży ;)
Kubków i szklanek Ci u nas dostatek.
Tablica <3 i słoiki na swoim miejscu :)
A takie zachody mamy wieczorami
Enjoy
J.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz