środa, 3 lipca 2013

Deszczowo czy słonecznie ??

I tak zawsze znajdziemy atrakcje !! Poniedziałek przywitał nas w Sankt Petersburgu deszczem i chmurami. Kałuże przekraczały możliwości moich gumowych balerinek. Dlatego najzwyczajniej usunęłam je ze swoich nóg. Udało się nam też chwilowo zgubić ale potem szybko też odnaleźć. Jako główny punkt tego deszczowego dnia obrałyśmy sobie gigantyczną makietę Rosji. Jak pierwszy raz o niej usłyszałam to jak każdy zapewne wyobraziłam sobie taką spoko "makietkę". A tu psiukus. Wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Ludziki wielkości około 1 cm posiadały nawet kciuki !! Wybuchały pożary, samochody śmigały, a kurki dziobały. Nie chcecie wiedzieć co robiły świnki ;) 
Nie będę się więcej rozpisywać. Zdjęcia poniżej do oglądania. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu i sami będąc kiedyś w Wenecji Północy odwiedzicie "Grand Makiet. Rosija".

Wtorek natomiast ogarnął nas słonecznym blaskiem. Co nie przeszkodziło wielu mieszkankom tego miasta śmigać w rajstopach [40 DEN !!] i dodatkowo w sandałkach. Klasyka gatunku. W planie miałyśmy zwiedzenie soborów. Z pięciu udało nam się zahaczyć o dwa. Takie uroki późnego wstawania w wyniku nocnych wypraw, których celem były obserwacje otwierających się mostów.

A no i jeszcze coś. Naprawdę ten świat jest bardzo mały. Ciężko się spotkać ze znajomymi, a tu proszę Białystok spotkał się w Petersburgu. Na prawdę coś wspaniałego.
Miłego oglądania zdjęć. Zarówno moich jak i panny M.


Plażowanie w pełnej parze :)






Latarnie morskie. O tak !!

A tu proszę mały "Kabrio Klub"



 


Wspomniane wcześniej świnki ;)
 
Klekociaki

Wiejskie klimaty


Pozdrawlajem.




 
po dwóch stronach Uralu


A tu proszę Kiży

Otwarty !!

piąteczka nad Newą






 Świeczki. Jak ja lubię świeczki. Sampsoniewskij Sobor


Smolnyj Sobor




są też kłódeczki !!

Na Alei Gwiazd :)


Eskimo <3
 
i po eskimo

Tyle grzybków z Mario Brosa to ja jeszcze na raz nie widziałam

skakać nie skakać ??





Enjoy

J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz